Wstęp:

Biskup Marcin Dunin Wybrany 15 marca 1830 r. przez kapitułę poznańską na arcybiskupa poznańskiego, a przez kapitułę gnieźnieńską na arcybiskupa gnieźnieńskiego, nominację papieża Grzegorza XVI uzyskał 28 lutego 1831 r. Sakrę przyjął 10 lipca od Marcina Siemieńskiego w Gnieźnie. Popadł w konflikt z władzami pruskimi w sprawie breve Piusa VIII, w związku z którym dzieci z małżeństw mieszanych miały być ochrzczone i wychowane w wierze katolickiej. Udało się Duninowi utrzymać kościelną rację w sprawie małżeństw mieszanych, choć drogo za to zapłacił. Prusy dążąc do unifikacji wyznaniowej nałożyły na takie małżeństwa obowiązek wychowania dzieci w wierze ojca. Było to sprzeczne z przepisami kościelnymi. Dunin po początkowych, nieudanych próbach wyjaśnienia sprawy z władzami pruskimi, wydał okólnik do duchowieństwa, w którym nakazywał pod karą suspensy trzymania się przepisów Kościoła. Po odmowie odwołania odezwy został aresztowany i osadzony w twierdzy w Kołobrzegu. W archidiecezjach ogłoszono żałobę. Wolność odzyskał dopiero po niespełna roku. Uwolniony został dopiero 29 lipca 1840 r. przez króla Fryderyka Wilhelma IV. Następnie 27 sierpnia tego roku Dunin ogłosił, że król zezwolił na zawieranie małżeństw według wymogów kościelnych. W czasie rządów w Poznaniu i Gnieźnie dokonał połączenia seminariów duchownych znajdujących się w obu miastach. Popierał wydanie książki do nabożeństwa księdza Jana Kantego Dąbrowskiego nazywanej później Duninem. Prymas zmarł 26 grudnia 1842 r. w Poznaniu i został pochowany w tamtejszej katedrze, a jego serce złożono w katedrze gnieźnieńskiej. http://prymaspolski.pl/prymasi/marcin-dunin/

Po zwolnieniu z więzienia postanowił odwiedzić podległe sobie parafie. W kontekście tych wizytacji powstaje poniższy opis, sporządzony przez proboszcza sulmierzyckiego Jana Jakuba Siwickiego.

Ad perpetuam rei memoriam.1)

Rok upłynniony stał się pamiętnym dla Parafii Sulmierzyckiej, która znakomity dług wdzięczności dla swego Dostojnego zaciągnęła Arcy-Pasterza .
Po wysileniu ostatecznem, po walce, jaką wywołał despotyzm protestancki postanawiają, w przypadku moralnej ze strony naszej przewagi, siłą materialną pokonać nas i wygładzić gdyby można ze statystyk Państwa sześć milionów katolików jak się wyraził sławnej luterskiej pamięci Minister Altnstein 2) , powrócił Arcy-Pasterz z niewoli, a syt najczystszego przekonania, że dopełnił powinności, chciał ucieszyć lud swoją przytomnością i w tym celu opuścił Poznań 6 Września 1841 udając się ku południowi w towarzystwie Sufragana i dwóch kanoników- Pierwszą stacyą , gdzie Arcy-Pasterz rozlewał swoje błogosławieństwo, bogobojność i i modły był Szrym, 12 przybył do Koźmina – 15 do Krotoszyna , a 18 do Sulmierzyc- Dzień był pogodny, lud zgromadził się , od rana wszystko było w pogotowiu, kościół najochędożniej przybrany, trybuna dla Arcy-Pasterza na prezbiterium, a naprzeciwko obraz jego w koronie z liścia dębowego. Za młynami od Chwaliszewa postawiono bramę tryumfalną z napisem „Hic amas diu pater atum presul”
O 11 ¾ godzinie wystrzały z moździerzy ogłosiły zbliżanie się Arcy-Pasterza; lud z chorągwiami światłem i wieńcami wprowadził Go do świętego przybytku, była właśnie godzina 12 w południe.
Rozczulający był to widok dla każdego, kto się myślić nie lenił. Przed rokiem wszystko w żałobie, dziś wszystko w wieńcach, przed rokiem z żalem uciśnionego serca, cicha łza wyciskała się na każde wspomnienie Arcy-Pasterza, dziś takaż sama łza skrapia lice wesołe, jeżeli prawda, że Polak obecnie rozweselić się może, że jest taka siła, która mu wydrze pamięć straconej ojczyzny i wspólnego ucisku.
Wszedłem na kazalnicę, a zaledwie wyrzekłem „ Wielki Boże ! któż pojąć zdoła moc ramienia Twojego” gdy łzy mowę mi przerwały – Wszyscyśmy płakali, wierni i niewierni, sprawiedliwi i grzesznicy i mała tylko była garść tych, którym przeciwna namiętności wydarły czucie, lub grube głupstwo nie pozwoliło wydobyć mu się z głębi serca, jak żabie z błota. Wpół do drugiej opuściliśmy kościół – Arcy-Pasterz oświadczył chęć odwiedzenia mnie, pośpieszyłem na jego przyjęcie.
Lud cały udał się gromadnie przed mieszkanie moje, cały dom był otoczony. Arcy Pasterz bawił się wesoło i z wyczajną sobie uprzejmością przyjmował przedstawione sobie osoby, a o 3 w dalszą ku Odolanowi puścił się podróż, – Lud towarzyszył Mu za miasto, aż do krzyża stojącego nad mostem, a ja w towarzystwie Kollegium Kościelnego to jest X. Pągowskiego , Pawła Stęczniewskiego i Józefa Dorożalskiego; stanęliśmy u drogowskazu wśród boru, na ostatnich krańcach mojej parafii. Arcy Pasterz wyszedł z powozu i w wyrazach czułości pełnych rozstał się z nami.
Przyznać trzeba, że dzień ten na wielu jakie takie wykształcenie mających głębokie zostawił wrażenie, pogodził on niedowiarstwo z wiarą, ochydzany przez protestantów majestat kościoła naszego z przyjemna popularnością, a to pod rzeczywistym patryarchatem, który nie zna ani miecza, ani piorunów, ani zemsty. Gdy trzydziesty Proboszcz po mnie to odczyta, rzecze: błogosławiony wiek, który gardził despotyzmem i ochydzał go, bo przysposobił człowieka do poznania samego siebie i swojej godności , bo po ostatnich dniach przesilenia zakwitło królestwo Jezusa Chrystusa

 

  1. Tłumacz: Na wieczną pamięć o tym
  2. Dotyczy wizyty duszpasterskiej w dniu 18.09.1841 r. arcybiskupa Marcia Dunina Sulgostowskiego (1774-1842)
  3. Karl Sigmund Franz Freiherr vom Stein zum Altenstein (1770-1840) był pruskim politykiem i pierwszym pruskim ministrem edukacji. Jego najbardziej trwałym skutkiem była reforma pruskiego systemu oświaty.
  4. Tłumacz: „Bądź ty nam ojcem i bądź nam ostoją”
    • Jest to parafraza wersetu z ody Horacego pt. „Iam satis terris nivis atque dirae”.W wolnym przekładzie Tadeusza Feliksa Hahna ten werset brzmi: „Bądź ty nam ojcem i bądź nam ostoją”. wg Andrzej75